21.04.2009
wtorek

„Warhammer 40000: Dawn of War 2″ – recenzja gry

21 kwietnia 2009, wtorek,

Screen z gry Dawn of War 2KU CHWALE IMPERATORA!

Po grze z numerem „2″ w tytule można się spodziewać rozwiązań zaczerpniętych z wcześniejszej części: nieco zmodyfikowanej rozgrywki, lepszej oprawy graficznej oraz nowej fabuły. Rzadko zdarzają się zmiany znacznie wykraczające poza ramy oryginału. W przypadku „Dawn of War 2″ doświadczeni twórcy RTSów z Relic Entertainment poszli zdecydowanie dalej niż większość autorów sequeli. Czy gruntowne zmiany wyszły tytułowi na dobre?

Od razu trzeba zauważyć, że „Dawn of War 2″ to tak naprawdę dwie gry w jednej, a to za sprawą bardzo dużych różnic pomiędzy trybem single- i multiplayer. Kampania dla pojedynczego gracza to historia Kosmicznych Marines, którzy planety podsektora Aurelia bronią przed brutalnymi Orkami, tajemniczymi Eldarami oraz inwazją krwiożerczych Tyranidów - gwiezdnego odpowiednika szarańczy. Historia jest całkiem ciekawa, choć nie dorównuje wcześniejszym dokonaniom Relic przy „Company of Heroes”. Stanowi jednak dobry kontekst ciągłych potyczek oraz pozwala wyeksponować ogromny atut produktu: bohaterów.

Screen z gry Dawn of War 2
Screen z gry Warhammer 40000: Dawn of War 2

W trybie kampanii dla pojedynczego gracza mamy do dyspozycji od 2 do 4 oddziałów (z czasem ich pula zwiększa się do 6 jednostek, chociaż do walki musimy wybrać jedynie 4), których dowódcy są indywidualnymi postaciami. Każdy z nich posiada unikalny charakter, zdolności oraz ekwipunek, zaś w miarę rozwoju fabuły poznajemy ich też jego historię. W czasie walki dowódcy nie mogą zginąć, a jeśli stracą przytomność, to inny oddział może przywrócić ich do walki dzięki zaaplikowaniu stymulantów. Rozwiązania te powodują, że bohaterowie stają się absolutnie kluczowi dla rozgrywki, która zbliżona jest w trybie kampanii do taktycznego RPG. Skuteczne wykorzystywanie poszczególnych zdolności specjalnych często decyduje o zwycięstwie lub porażce.

 

Jednocześnie niezwykle wciągające jest ulepszanie bohaterów dzięki zdobywanym punktom doświadczenia oraz znajdowanemu ekwipunkowi. W czasie kampanii zupełnie zrezygnowano z aspektu ekonomicznego, nic tutaj nie budujemy ani nie produkujemy; jednostki stracone w walce uzupełniamy przy punktach strategicznych.

Pomiędzy bitwami korzystamy z mapy strategicznej prezentującej trzy systemy gwiezdne, pomiędzy którymi możemy swobodnie podróżować. Każda z planet ma kilka kluczowych terytoriów, na których sytuacja szybko się zmienia. Zajęte przez nas obszary mogą zostać ponownie zaatakowane, często też mamy możliwość wybrania misji pobocznych, które umożliwiają zdobycie dodatkowego ekwipunku.

Screen z gry Dawn of War 2
Screen z gry Warhammer 40000: Dawn of War 2

Niektóre misje są niezbędne dla dalszego rozwoju fabuły i ich wykonanie otwiera nam drogę do nowych zadań. Tutaj uwidacznia się główna wada kampanii: powtarzalność lokacji i zadań. Każdą z kilkunastu map odwiedzimy co najmniej kilkukrotnie, a nasze cele zwykle sprowadzają się albo do obrony danego terenu, albo do zabicia bossa, czyli wyjątkowo silnego przedstawiciela danego rodzaju jednostki, czy to tyranidzkiego Liktora, czy też orkowego dowódcy w ukradzionym czołgu. I chociaż potyczki zrealizowane są bardzo dobrze, to kolejne powtórki map i misji mogą znużyć. Kilka misji wyłamujących się z tego schematu, jak obrona Gwiezdnej Kuźni przed atakiem Tyranidów i Orków, przyjmujemy wtedy z wyraźną ulgą.

Screen z gry Dawn of War 2
Screen z gry Warhammer 40000: Dawn of War 2

Nie zawiedziemy się walką na poziomie taktycznym: jest bardzo dobrze przemyślana i daje dużo satysfakcji. Każdy z oddziałów ma odmienną specjalność, a ich wybór i zastosowanie jest kluczem do zwycięstwa. Możemy polegać na niewidocznych snajperach Cyrusa, niezwykle skutecznych w walce wręcz i wyposażonych w plecaki rakietowe wojownikach Thaddeusa, czy też uzbrojonych w broń ciężką żołnierzach wsparcia sierżanta Avitusa. Jedynie skorelowanie działań kilku oddziałów zapewni nam wygraną na dłuższą metę, szczególnie przy wyższych poziomach trudności. Zastosowano tutaj również dwa rozwiązania znane z „Company of Heroes”, czyli system osłon oraz pokrycie terenu zmasowanym ostrzałem. Zasłony chronią oddział znacząco zmniejszając obrażenia, lecz działają kierunkowo, co wymusza sporą dozę kombinowania nad odpowiednim ustawieniem drużyn i atakami z flanki. Ogień zaporowy skierowany na jednostkę wroga powoduje jej przyszpilenie (termin ten nie jest tłumaczeniem zbyt szczęśliwym), dzięki czemu jej zdolności bojowe i prędkość ruchu znacząco spadają. Oba elementy mechaniki sprawdzają się znakomicie, wymuszając wysiłek szarych komórek, szczególnie przy rozgrywce wieloosobowej.

Screen z gry Dawn of War 2
Screen z gry Warhammer 40000: Dawn of War 2

Walka z innym graczami w Internecie jest drugą stroną „Dawn of War 2″, jeszcze bardziej emocjonującą. Pierwsze uczucia niestety nie są pozytywne, ponieważ gra korzysta z systemu Games for Windows Live, co powoduje zarówno kłopoty z instalacją, jak i konieczność zakładania konta, w którym wybierzemy kraj pochodzenia inny niż Polska - w innym przypadku w ogóle nie będziemy mogli grać w sieci. Na szczęście później jest już tylko lepiej. Walki jeden na jednego lub drużynowe, po trzech graczy na stronę, są esencją dynamicznej akcji. Nie jesteśmy tu ograniczeni do Kosmicznych Marines i możemy wybrać również Orków, Tyranidów lub Eldarów. Każda z ras ma także trzy rodzaje dowódców, z których każdy nadaje bitwie inny styl, umożliwiając na przykład walkę podjazdową przy pomocy bardzo mobilnych jednostek (Łupieżca Alfa lub Egzarcha Pająków Osnowy) czy też skuteczną obronę ze wsparciem automatycznych wieżyczek (Zbrojmistrz).

Screen z gry Dawn of War 2
Screen z gry Warhammer 40000: Dawn of War 2

Głównym sposobem zwycięstwa w większości bitew jest zajęcie większości z trzech obecnych na każdej mapie punktów strategicznych. Jeżeli zajęliśmy więcej kluczowych lokacji niż przeciwnik, to traci on punkty; gdy spadną z początkowych 500 do 0, wygrywamy. Wymusza to ciągłą walkę o sporne tereny i pcha graczy do agresywnego zajmowania kolejnych punktów. W praktyce działa to świetnie. Równowaga jednostek jest dobrze zachowana, modyfikują je też kolejne patche.

Wizualnie gra jest niezwykle efektowna. Każda z planet ma inny klimat, roślinność i rzeźbę terenu, co bardzo dobrze jest oddane na mapach. W przypadku oddziałów szczególną uwagę zwracają ich animacje; atakujący z furią oddział Marines Szturmowych opadających na wroga z rykiem silników odrzutowych czy miażdżący pieszych przeciwników Drednot prezentują się wspaniale. Do tego dochodzą efekty atmosferyczne, wprowadzające nieco różnorodności do niewielkiego zestawu map, gdyż często przyjdzie nam oglądać tę samą lokację w czasie ulewnego deszczu, zaś innym razem odwiedzić ją w pogodny dzień.

Screen z gry Dawn of War 2
Screen z gry Warhammer 40000: Dawn of War 2

Eksplozje i specjalne ataki bohaterów są bardzo efektowne i choćby dlatego chce się wykorzystywać elementy ekwipunku oraz zdolności postaci. Udźwiękowienie również stoi na najwyższym poziomie. Amerykańskie głosy Marines są tak męskie, że aż przerysowane i dzięki temu świetnie wpasowują się w epicki charakter uniwersum „Warhammera 40,000″. Bohaterowie często wykrzykują obelgi wobec wrogów, zagrzewając do walki swoich żołnierzy oraz samego gracza. Klimat świata podkreśla też pełna patosu muzyka chóralna, nadająca każdej bitwie dynamikę i odpowiedni nastrój.

Screen z gry Dawn of War 2
Screen z gry Warhammer 40000: Dawn of War 2 

„Dawn of War 2″ jest bardzo dobrą grą, choć niekoniecznie sztandarowym osiągnięciem gatunku RTS. Wprowadzone przez twórców modyfikacje wnoszą powiew świeżości do formuły gatunku. Z drugiej strony, część fanów w strategii czasu rzeczywistego lubiących rozbudowywanie bazy i zarządzanie mikroekonomiczne będzie zawiedziona niemal całkowitym wyeliminowaniem tych elementów. W zamian za zarządzanie surowcami dostajemy grę wypełnioną akcją, skupioną na optymalnym wykorzystaniu jednostek i wymagającą sporego wysiłku intelektualnego na równi z dobrym refleksem i kompleksowym zarządzaniem sytuacją taktyczną. Minusy gry, czyli powtarzalność misji kampanii i niewielka liczba map, nie zmieniają faktu, że to bardzo dopracowany produkt godny polecenia każdemu miłośnikowi RTSów - choćby po to, aby zobaczył jak niezwykle skutecznie połączyć strategię z RPGiem.
 
Łukasz Fedorowicz

Ocena: 90%

0% 100%

 Zalety: Dopracowana rozgrywka dla jednego i wielu graczy. Świetna grafika i oprawa dźwiękowa, świeże podejście do RTSów.

Wady: Powtarzalność map i misji w trybie kampanii, niewielka liczba map w trybie multiplayer.

Dla rodzicówGra jest przeznaczona dla młodzieży od 16 lat, ze względu na dużą dawkę przemocy. Jednak walczący są przedstawieni w nieco przerysowany, komiksowy sposób, zaś realia to daleka przyszłość, dzięki czemu zachowano spory dystans i wyraźnie odróżniono bitwy od rzeczywistych pól walki. Gra wymaga zaś dużej dozy myślenia, sprawnego i szybkiego podejmowania decyzji, rozwijając zdolności analizy i wykorzystania zasobów.

Minimalne wymagania sprzętowe gry Warhammer 40000: Dawn of War 2: Pentium 4 3.2 GHz, 1 GB RAM (1,5 GB RAM dla Windows Vista), karta graficzna z 128 MB RAM z obsługą Shader Model 3, 5,5 GB HDD.

Warhammer 40000: Dawn of War 2, gra RTS, od lat 16 (PEGI 16+), w polskiej wersji językowej. Dystrybutor: CD Projekt. Cena: 129,90 zł.
 

Przeczytaj także recenzje innych gier strategicznych:

„Stormrise”

„Empire: Total War”

„Warhammer 40000: Dawn of War Soulstorm”

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane *.

*