Przepraszam za ten tytuł, ale jaki się za chwilę okaże, naprawdę nie mam zamiaru obrażać ani graczy, ani czytelników Technopolis. Bardziej dociekliwych przestrzegam – nie będzie też żadnych odniesień do słynnego tekstu Rogera Eberta… Ale do rzeczy – dwa dni temu w związku z targami E3 nasz Ulubiony Wydawca zaprezentował nowy trailer swojego flagowego tytułu na rok księgowy 2010, czyli „Star Wars: The Force Unleashed 2”.
Nowy trailer TFU2 jest olśniewający – może nawet lepszy niż ten zapowiadający „The Old Republic„. W pierwszym momencie nawet trudno stwierdzić, czy mamy do czynienia z animacją stworzoną przez grafików komputerowych, czy filmem z żywymi aktorami. Jak zwykle w przypadku LucasArts, trailer jest prawdziwą ucztą dla oka. Tyle tylko że, jak pamiętamy ze szkoły, ludzkie oko jest zakończone nerwem wzrokowym, prowadzącym od gałki ocznej do szarej masy ukrytej głęboko w mózgoczaszce. Jeśli treść w/w filmiku poddamy pobieżnej analizie mniej-więcej logicznej, może się okazać, że nawet zbyt głęboko…
Krótka opowieść zaczyna się zgodnie z hitchcockowską zasadą stopniowego wzrostu napięcia po otwierającym historię trzęsieniu ziemi. W tym przypadku jego rolę pełni egzekucja, czy raczej próba jej przeprowadzenia, zaordynowana odrodzonemu trzeci (chyba?) raz Starkillerowi przez Dartha Vadera, zgodnie z zasadą: „The Sith Always Betray One Another”. Pytanie tylko – dlaczego skazanemu i spętanemu łańcuchami Starkillerowi pozostawiono oba świetlne miecze?
Zabawę w odnajdywanie innych nonsensów zawartych w czterominutowym trailerze pozostawiam czytelnikom, dzieląc się przy okazji refleksją, że przedstawiane w kolejnych grach i filmach możliwości Jedi i Sithów zaczynają przypominać wyczyny Galów opitych napojem magicznym. Czyli w sumie nuda, bo jak się gra postacią, która może wszystko, to gdzie tu miejsce na wyzwanie?
Jan M. Długosz
ps. Gdyby ktoś nie czytał jeszcze naszej recenzji TFU…
14 czerwca o godz. 12:14 51268
och, grą roku 2009 zostało Uncharted 2. Ciężko sobie wyobrazić grę, która ma w głębszym poważaniu inteligencję gracza. zarówno, jeśli chodzi o absurdalność labiryntów, jak i cudowne pojawianie się przeciwników zawsze o krok przed głównym bohaterem, zupełnie sprzecznie z fabułą i zdrowym rozsądkiem.
tak, zdecydowanie deweloperzy mają graczy za idiotów – ciemną masę, której można sprzedać wszystko, jeśli tylko będzie się wystarczająco błyszczeć.
ale halo halo – czy to samo nie dotyczy całego przemysłu filmowego i generalnie: rozrywkowego?
14 czerwca o godz. 12:34 51271
@JG
„ale halo halo – czy to samo nie dotyczy całego przemysłu filmowego i generalnie: rozrywkowego?”
Całego nie – trochę jeszcze zostało. Gorsze jest to, że to co nie błyszczy, znajduje się zupełnie poza świadomością tak zwanych użytkowników.
JMD
18 czerwca o godz. 18:47 51331
Słyszeliście kiedyś o czymś takim jak „konwencja” albo „zawieszenie niewiary”?
18 czerwca o godz. 23:00 51337
Prosze zwrocic uwage, ze to moze byc jakis spisek Lorda Vadera. Wczesniej nie udalo mu sie wyszkolic 2 Starkillerow, dlatego postanowil dac temu trzeciemu wiecej swobody. Wazniejsze sa jednak ostatnie sceny filmu, mnogosc klonow – jeden z nich sie budzi… Moze ten pierwszy/trzeci przejdzie na Jasna Strone Mocy i bedzie musial walczyc ze swoim klonem/czwartym. Przeczytac mozna bylo o takiej koncepcji w internecie. Watek dosc ciekawy – podkreslajacy dwoistosc natury Vadera, probe podswiadomego odkupienia win.
Czemu sluzy tem podstep? Trudno wyrokowac.
Video z Haydenem Blackmanem znajduje sie tu: —> http://www.gwiezdne-wojny.pl/games.php Moze rozwieje to Panskie watpliwosci, co do sensownosci fabuly, choc przeciez wiemy to sci-fi – everything can happen.
Film jest jednak po prostu bardzo dobry.
19 czerwca o godz. 12:36 51344
Zgadzam się.. to nie dotyczy tylko gier tylko produktu komercyjnego jako takiego. Trzeba trafić do jak największej grupy odbiorców, więc należy obniżyć wymagania intelektualne do minimum i dać to czego lud wymaga – widowiska. 90% filmów którymi się świat zachwyca to przecież papka obrażajaca nie tylko ludzki intelekt ale i najzwyklejsze w świecie wyczucie dobrego smaku. Tylko cóż z tego? Zawsze tak było i będzie. Szczęśliwie dla wszelkich malkontentów i zagubionych intelektualistow zawsze jest przeciwwaga w formie produkcji niezaleznych.
21 czerwca o godz. 7:54 51381
@Ćma
Konwencja konwencją, ale po stworzeniu jakiegoś, nawet fantastycznego (wszech)świata, twórca powinien przestrzegać własnych, dość wyraźnie przedstawionych reguł. Problem z TFU polega na tym, że niszczy ona kanon i wewnętrzną logikę sagi (przypominam, że TFU została oficjalnie zaliczona do kanonu) tylko po to, by przedstawić kilka efektownych scen.
JMD
21 czerwca o godz. 8:06 51383
@Yoda
Przyszło mi to od głowy. Problem w tym, że jeśki to kolejny spisek Vadera, to ten podstępny i przebiegły Palpatine, pogromca Dartha Plagueisa, jest jednak skończonym kretynem.
Moim zdaniem, klonowanie w nieskończoność postaci i obdarzanie ich tak wielką mocą, niszczy historię i wewnętrzną logikę SW.
JMD
21 czerwca o godz. 8:07 51384
@stoval
No tak. My tu nawet w Technpolis zachęcamy do grania w independenty, ale co ma zrobić dorosły fan starwarsów?
A no tak – zagrać jeszcze raz w Jedi Knighta…
JMD
25 czerwca o godz. 23:19 51502
To jasne, że Vader coś kręci dlatego dla jego (byłego) ucznia tak łatwo udaje się uniknąć śmierci. Także to, że ma miecze i jest jednocześnie spętany wcale nie musi oznaczać niedopatrzenia, lub braku rozsądku twórców. Bardziej mnie martwi to, że twórcy „przeginają” z tą mocą, już w poprzedniej części bohater w pojedynkę ściągał na ziemię niszczyciel. Owszem rozumiem zarówno tytół moc wyzwolona jak i to założenie, że moc nie ma ograniczeń, oraz presja, iż w kontynuacji wszystkio musi byś 2x efektowniejsze, ale bez przesady. Jeśli jedna postać będzie miała prawie nieskończony potencjał to zniknie cała przyjemność sterowania nią.
15 lipca o godz. 21:30 51919
halo ja znam odpowiedz ktora jest banalnie prosta
otoz starkiller wszystko zrobil moca
po 1 zabral moca miecze vaderowi i to on zgasil swiatlo
28 sierpnia o godz. 23:24 53334
ej no bez jaj. same gwiezdne wojny to przeciez pomysl urojony – wszyscy wiemy ze dzwiek w przestrzeni kosmicznej to niemozliwa niemozliwosc. wszyscy wiemy ze nie ma wookies, hana solo i mieczy swietlnych, ze tie fighter ani nawet space shuttle nie ma prawa latac chocby w poblizu atmosfery – tak jak to jest pokazane w filmie. I co z tego? Zabranie miecza swietlnego jedi to tak jak zabranie jego duszy – milion fanów pewnie Ci to powie
albo i nie. To nie ma znaczenia, w takiej bajce jak ta i milion innych czepianie sie takiego szczegółu to nie wiem jak co… no nie wiem, zwyczajna przesada?
29 sierpnia o godz. 7:32 53338
@piotrektt
Odpowiedź pięć postów wyżej
JMD