Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Technopolis - O grach z kulturą Technopolis - O grach z kulturą Technopolis - O grach z kulturą

29.06.2010
wtorek

„Snoopy Flying Ace” – recenzja gry

29 czerwca 2010, wtorek,

Screen z gry Snoopy Flying AceFISTASZKI W PRZESTWORZACH

Słowo „dogfight” w języku angielskim określa walkę psów lub bitwę powietrzną. Możliwa jest jednak sytuacja, która łączy oba te znaczenia. Wystarczy, że za sterami uzbrojonego samolotu zasiądzie najsłynniejszy beagle świata, wielki marzyciel, liczący niemal 60 lat pies Snoopy.

Wymyślony w 1950 roku przez Charlesa M. Schulza bohater Fistaszków – dziesiątek tysięcy pasków komiksowych rozbawiających czytelników gazet na całym świecie, zasłynął nie tyle swoimi osiągnięciami, co niezwykle rozbudowaną wyobraźnią, w której stawał się autorem poczytnych powieści lub nieustraszonym pilotem z czasów I wojny światowej, walczącym z budzącym postrach Czerwonym Baronem.

Screen z gry Snoopy Flying Ace

Deweloperzy ze Smart Bomb Interactive postanowili umożliwić nam wcielenie się w rolę jedynego beagla, który został asem przestworzy. Pierwszą udaną próbę podjęli w 2006 roku, wypuszczając Snoopy vs. Red Baron, całkiem udaną zręcznościową grę lotniczą. Po niej zapragnęli ponownie wykorzystać licencję, tworząc rozbudowaną grę z otwartym światem. Niestety, wydawcy uznali, że Fistaszki nie są już tak popularne, by móc wypromować wysokobudżetową produkcję z ich udziałem. Twórcy zdecydowali więc zamiast rozbudowanej gry stworzyć coś, w czym czuli się całkiem nieźle – prostą i przyjemną zręcznościówkę, w której gracze mogą mierzyć się ze sobą w podniebnych bitwach toczonych w trybie multiplayer. Tak powstał „Snoopy Flying Ace”.

 

Niestety osoby preferujące samotne zmagania z komputerowymi przeciwnikami mogą poczuć się rozczarowane. Tryb kampanii składa się bowiem z szeregu dość podobnych do siebie misji poprzedzonych krótkimi wstawkami fabularnymi w postaci nieruchomych obrazków. Historia nawet nie udaje, że jest logiczna. Bez większego wyjaśnienia jesteśmy rzucani po różnych częściach świata, począwszy od gorącej egipskiej pustyni, a na rozjaśnionym tysiącami świateł Paryżu skończywszy. Czasami przychodzi nam walczyć z eskadrami myśliwców, innym razem bronimy miasta przed wielkim sterowcem lub odwrotnie, kierujemy jego działami, niszcząc cele naziemne i przetrzebiając wraże samoloty. Misje nie łączą się w spójną całość, sprawiając wrażenie, że fabuła została dopisana do nich na kolanie. Ten chaos może być tłumaczony tym, że przez cały czas znajdujemy się w głowie Snoopy’ego, a marzenia rządzą się przecież własnymi prawami. Nie zmienia to jednak faktu, że kampania dla jednego gracza zawodzi i nadaje się jedynie jako trening przed zmierzeniem się z żywymi przeciwnikami online.

Screen z gry Snoopy Flying Ace

Chociaż starcia z Czerwonym Baronem i spółką teoretycznie odbywają się w ramach I wojny światowej, w rzeczywistości mamy do czynienia z fantastycznym konfliktem w znikomym stopniu wzorowanym na prawdziwych wydarzeniach. Twórcy zdecydowali się na dość specyficzną, ale przyjemną w odbiorze konwencję graficzną. Zarówno tła, jak i samoloty wyglądają niczym wyjęte z kreskówki – cieszą oko nasyconymi barwami i delikatnymi konturami. Chociaż wybuchy wyglądają groźnie, w starciach nikt nie ginie. Piloci katapultują się i bezpiecznie opadają na spadochronach. Do tego pokuszono się o wzbogacenie świata gry o elementy steampunkowe, takie jak ogromne działa przeciwlotnicze (nad którymi można przejąc kontrolę; wystarczy wlecieć do charakterystycznego hangaru) czy wymyślne rodzaje broni o dostosowanym do epoki wyglądzie, jak choćby generatory pola elektromagnetycznego czy rakiety dosłownie przyklejające się do samolotów wroga.

Screen z gry Snoopy Flying Ace

W rolach dowódców, pilotów i innych postaci deweloperzy osadzili bohaterów komiksu. Charlie Brown występuje jako brytyjski oficer albo Woodstock, ptasi przyjaciel Snoopy’ego  został jego tylnym strzelcem. Nie zabrakło też słynnej latającej psiej budy, która pojawia się, gdy zestrzelimy dziewięć samolotów pod rząd. Są to smaczki, które z pewnością docenią miłośnicy twórczości Schultza. W rzeczywistości jednak nie mają one większego wpływu na samą rozgrywkę i stanowią jedynie tło dla lekkiej, łatwej i przyjemnej lotniczej zręcznościówki.

Przed rozpoczęciem zabawy wybieramy samolot, biorąc pod uwagę jego zwrotność, prędkość i wytrzymałość. Zazwyczaj sprowadza się to do wyboru pomiędzy: potężnymi, ale powolnymi, wrażliwymi, ale szybkimi, lub niewyróżniającymi się pod żadnym względem maszynami. W czasie walki możemy korzystać z dwóch rodzajów broni. Posiadane uzbrojenie wymusza na nas zmianę taktyki. Używając samonaprowadzających się rakiet, lepiej trzymać się na dystans, z kolei zwolennicy wyładowań elektromagnetycznych czy samolotowego odpowiednika dubeltówki będą, używając mysliwskiej nomenklatury, dosłownie siedzieć na ogonie wroga.

Screen z gry Snoopy Flying Ace

Obsługa samolotów nie jest skomplikowana i łatwo ją przyswoić. Sterujemy za pomocą lewej gałki, prawą wykonujemy akrobacje pozwalające szybko zmienić kierunek lotu lub uniknąć goniących nas rakiet. Ponadto możemy przyspieszać oraz zwalniać, strzelać, a także przełączać się między posiadanymi rodzajami broni. Lokacje nie są zbyt rozbudowane, więc można zapomnieć o długich pościgach, ale w zamian starcia są bardziej intensywne i to do tego stopnia, że czasami nie sposób zorientować się w chaosie panującym na ekranie.

Tryb multiplayer, w którym może zmierzyć się ze sobą do szesnastu graczy jednocześnie, potrafi wciągnąć. Poza standardowymi meczami polegającymi na tym, by zestrzelić jak najwięcej przeciwników, znajdziemy tu również starcia drużynowe, walkę o kość, a nawet grę w powietrzną wariację futbolu. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, pod warunkiem, że nie będzie spodziewał się realizmu.

Screen z gry Snoopy Flying Ace

Fani gier lotniczych nie są zbyt rozpieszczani w ostatnich latach. Nieliczne produkcje pozwalające wzbić się w przestworza są albo zbyt skomplikowane dla przeciętnego użytkownika, albo nużą z powodu powtarzalności misji lub irytują niedopracowaniem technicznym. Prawdziwe perełki pojawiają się wyjątkowo rzadko. Na tym tle Snoopy Flying Ace wypada całkiem nieźle, dostarczając rozrywki graczom w każdym wieku, niezależnie od tego, czy są miłośnikami Fistaszków. Szkoda tylko, że tryb kampanii został potraktowany po macoszemu. Miłośnicy gry w pojedynkę, którzy kupią tę produkcję, będą rozczarowani.

Artur Falkowski

Ocena: 75%

0% 100%

Zalety: Rozbudowany tryb multiplayer; przyjemna dla oka, kreskówkowa grafika.

Wady: Rozczarowujący tryb dla jednego gracza; nie w pełni wykorzystany potencjał komiksu.

Dla rodzicówGra nie zawiera przemocy i stanowi dobrą rozrywkę dla graczy w każdym wieku, choć same Fistaszki są wśród dzisiejszych dzieci mało popularne.

Snoopy Flying Ace, gra zręcznościowa, bez ograniczeń wiekowych. Deweloper: Smart Bomb, Dystrybutor: Microsoft; platforma: Xbox 360; cena: 800 punktów MS.

Polecamy także:

 „Star Wars Clone Wars: Republic Heroes” – recenzja gry

„Rez HD” – recenzja gry

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php