Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Technopolis - O grach z kulturą Technopolis - O grach z kulturą Technopolis - O grach z kulturą

8.04.2009
środa

Zork – powrót legendy?

8 kwietnia 2009, środa,

Legenda narodziła się ponad 30 lat temu, gdy kilku studentów Massachusetts Institute of Technology zapragnęło stworzyć coś lepszego niż ich ulubiona gra Colossal Cave. W 1979 program był gotowy, a Tim Anderson, Marc Blank, Bruce Daniels i Dave Lebling założyli własną firmę pod nazwą Infocom. Rok później świat ujrzał Zork. A dokładniej „świat” przeczytał na ekranie monitora: „You are in an open field west of a big white house with a boarded front door. There is a small mailbox here”. Kto wprowadził odpowiednie komendy, mógł wirtualnie odwiedzić ów biały dom, a w nim odkryć wejście do podziemnego labiryntu, gdzie czekała na niego przygoda. Ludzkość wkroczyła w erę eksploracji Great Underground Empire, ale jednocześnie musiała stawić czoła czyhającemu w ciemnościach niebezpieczeństwu w postaci monstrum o imieniu Grue. Oczywiście mówimy tu o lepszej części ludzkości, tej wyposażonej w wyobraźnię, bez której w epoce gier tekstowych nie sposób było doświadczyć przygody. Może właśnie dlatego Grue, którego nikt nie widział, do dziś wydaje się bardziej groźny niż wszystkie potwory z filmowych horrorów razem wzięte.
 


 

Poza klasyczną trylogią Zork I-III powstały jeszcze Beyond Zork i Zork Zero (już z elementami graficznymi) oraz kilka dodatków i gier zainspirowanych zorkiańskim uniwersum.

Infocom został wchłonięty przez Activision, ale w latach dziewięćdziesiątych kontynuowano serię, rzecz jasna już w pełnym środowisku graficznym.

W Return to Zork (1993) po raz pierwszy można było na własne oczy zobaczyć biały dom oraz usłyszeć demoniczny śmiech, który rozlegał się przy okazji bliskich spotkań z Grue. Poznaliśmy też pewnego miłośnika żytniej whiskey, który zapisał się w historii interaktywnej rozrywki irytującą gościnnością („Want some rye? Course ya do!”).

Trzy lata później wierni fani jednej z najzabawniejszych serii w historii poczuli się co najmniej zdezorientowani. W Zork Nemesis nastrój zmienił się diametralnie; była to gra wybitna, ale nieoczekiwanie mroczna i poruszająca poważną tematykę. Poza samym tytułem okazała się dość luźno związana ze światem Zorka.

Niepowtarzalny zorkiański humor powrócił jeszcze w ostatniej odsłonie cyklu: Zork Grand Inquisitor (1997). Wówczas gracz poznał swą tożsamość (Ageless, Faceless, Gender-Neutral, Culturally-Ambiguous Adventure Person – dla przyjaciół AFGNCAAP) i dowiedział się, kto tu rządzi, słuchając głosu Inkwizytora: „I’m the boss of you!”

W minionej dekadzie Zork obrastał legendą i powoli stawał się szacownym obiektem muzealnym. W 2007 podczas GDC zaliczono go do kanonu 10 najważniejszych gier wideo. Grue zainspirował przedstawicieli nurtu współczesnej muzyki zwanego nerdcore hiphop. Parę miesięcy temu kilkustronicową instrukcję do  pierwszego wydania Zorka sprzedano na Ebayu za ponad dwa tysiące dolarów. Anonimowy zwycięzca aukcji cieszy się oryginałem z autografami trójki autorów, ale pozwolił przegranemu Jasonowi Scottowi opublikować skan, który zainteresowani mogą sobie obejrzeć, a nawet skopiować za darmo.

1 kwietnia 2009 ruszyła strona Legends of Zork, na której najnowszą wersję Great Underground Empire można eksplorować we własnej przeglądarce. Zabrzmiało jak primaaprilisowy żart, ale okazało się prawdą. Activision sprzedał licencję firmie Jolt Online, a ta uruchomiła legendę w trybie casual. Zork wiecznie żywy?

Życzę dobrej zabawy, a ja wracam do źródła.

tetelo

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php