Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Technopolis - O grach z kulturą Technopolis - O grach z kulturą Technopolis - O grach z kulturą

9.10.2009
piątek

„Operation Flashpoint Dragon Rising” – recenzja gry

9 października 2009, piątek,

Wejście Smoka

Strzelaniny to bardzo eksploatowany gatunek. Powstaje ich wystarczająco wiele – większość pomysłów na konwencje i scenerie już się pojawiła. W tej sytuacji „Operation Flashpoint Dragon Rising”, realistyczny shooter taktyczny, wnosi powiew świeżości. Eksploruje obszar zarezerwowany dotąd dla niszowych symulacji pola walki, ale bez zapominania, że gry są przede wszystkim rozrywką.

Pomiędzy pierwszym kontaktem z „Operation Flashpoint”, a zapoznaniem się z wersją ostateczną, miałem okazję pograć w „ArmA2”. Ciężko uniknąć wzajemnych skojarzeń pomiędzy produktami o bardzo podobnej tematyce, których premierę dzieli mniej niż miesiąc. Jednak wkrótce okazało się, że twórcy obu tytułów poszli zdecydowanie odmiennymi drogami. I lepiej wyszedł na tym Zbudzony Smok.

Tłem politycznym jest napięta sytuacja międzynarodowa w maju 2011 roku. Chiny właśnie zajęły bogatą w złoża ropy wyspę u wybrzeża Rosji. Oba państwa są na krawędzi wojny, zaś dodatkową komplikacją jest zagrożenie interesów naftowych USA.  Rosja, obawiając się wybuchu otwartego konfliktu, prosi o pomoc w rozwiązaniu problemu. Odpowiedzią jest desant amerykańskich marines na skrawek ziemi wystarczająco ważny, by dla niego ryzykować pokój w Azji – wyspę Skirę.

Screen z gry Operation Flashpoint Dragon Rising
Screen z gry Operation Flashpoint Dragon Rising

Początkowe misje sprawnie pomagają zapoznać się z mechaniką gry i poznać podstawowe zasady na polu walki. Już pierwsze wymiany ognia pokazują wyraźnie , że w tym programie o wiele ważniejsze jest planowanie niż szybki refleks. Większość walk strzeleckich toczy się na dystansie ponad stu metrów, często wśród gęstej roślinności. Takie warunki promują wykorzystanie rzeźby terenu, sprawne wydawanie rozkazów i szybką ocenę sytuacji. Nierzadko mamy do czynienia z taktycznym łamigłówkami, w których musimy zaplanować i przeprowadzić zdobycie konkretnego punktu kontrolnego. I chociaż zginąć  można tu bardzo łatwo, to „Dragon Rising” potrafi bardzo skutecznie wytworzyć w graczu motywację do podjęcia kolejnej próby. Mnie przyciągnęła na tyle, że nawet gdy podchodziłem do niektórych zadań po kilkanaście razy, nie wyłączałem gry aż do momentu wymyślenia rozwiązania i przejścia do kolejnego punktu zapisu.

 

Podobała mi się w „Operation Flashpoint Dragon Rising” jego autentyczność. Stylistyka przypomina surowy realizm dokumentu o wojnie, bardzo daleki od Hollywoodzkich filmów akcji. Tempo jest mniejsze, zaś poziom zagrożenia zdecydowanie wyższy. Bardzo prawdziwie brzmi też wojskowa terminologia, która bezustannie towarzyszy nam w komunikatach radiowych, planach, akronimach. Duże wrażenie robi też współdziałanie z innymi oddziałami. Wreszcie miałem wrażenie, że inni żołnierze nie są pozbawionymi wpływu na wynik akcji statystami, lecz faktycznie zadają wrogowi zauważalne straty i są autentyczną pomocą przy wykonywaniu misji. Warte wspomnienia są poziomy trudności, które różnią się ilością podpowiedzi wyświetlanych na ekranie. O ile na standardowym poziomie trudności widać z którego kierunku do nas strzelają i gdzie jest następny punkt kontrolny, to tryb hardcore usuwa wszystkie wskazówki i każe orientować się według kompasu i komunikatów innych żołnierzy. Sprawność komputerowych przeciwników jest identyczna we wszystkich trybach, czyli wysoka. Po części jest to zasługa SI, po części odpowiednio dobranej celności żołnierzy wroga.

Screen z gry Operation Flashpoint Dragon Rising
Screen z gry Operation Flashpoint Dragon Rising

Niestety na poziom trudności  wpływa też niedoskonała inteligencja naszych podwładnych, którym czasem zdarzają się akcje zupełnie bezsensowne, co zwykle kończy się ich zgonem i koniecznością walki bez wsparcia. Czasem też irytują powtarzające się skrypty wydarzeń, szczególnie gdy po kilku próbach dokładnie wiemy kiedy nadleci śmigłowiec lub z której strony podejdą wrogowie.

Screen z gry Operation Flashpoint Dragon Rising
Screen z gry Operation Flashpoint Dragon Rising

Dalekowschodnia wyspa, choć scenograficznie przypomina wschodnioeuropejską część Rosji, prezentuje się bardzo dobrze dzięki oprawie wizualnej. Gęste lasy, trawiaste wzgórza, wioski i infrastruktura przemysłowa wyglądają niezwykle przekonująco i miło jest czasem zatrzymać się dla podziwiania widoków. Szkoda tylko, że wciąż oglądamy podobne krajobrazy i takie same warunki pogodowe, zmienia się tylko pora dnia. Ciągle operujemy w podobnym terenie, umiarkowanej strefie klimatycznej i postsowieckich budowlach. Uzasadnione jest to przez ograniczenie obszaru gry do jednej wyspy, ale pozostawia niedosyt. Atmosferę w dużej mierze kreuje udźwiękowienie, szczególnie bardzo dobrze dobrane głosy, które komentują sytuację przez radio lub wyznaczają cele. Nie sposób nie wspomnieć o znakomitej muzyce, szeroko czerpiącej z tradycji Państwa Środka.

Screen z gry Operation Flashpoint Dragon Rising
Screen z gry Operation Flashpoint Dragon Rising

Wysokobudżetowa produkcja Codemasters, wydana też na PS3 i X360 eksploruje obszary nie należące do głównego nurtu strzelanek i jednocześnie stara się trafić do tych osób, których jak dotąd nie fascynowały taktyczne shootery. Chociaż dla użytkowników pragnących ekstremalnego realizmu może wydać się zbyt uproszczona, to dla przeciętnego miłośnika strzelanek będzie poważnym wyzwaniem. Warto jednak dać szansę „Operation Flashpoint Dragon Rising” i zagłębić się w jego surowy, niebezpieczny świat. W stosunku do wczesnej wersji demonstracyjnej poprawiono go zarówno pod względem technicznym jak i koncepcyjnym. W efekcie spędziłem przy nim kilkadziesiąt godzin i z niecierpliwością czekam na możliwość ponownego rozegrania kampanii, tym razem we współpracy z trzema innymi graczami w trybie kooperacji.

Łukasz Fedorowicz

Ocena: 85%
 

0% 100%

Zalety: Taktyczna, wymagająca rozgrywka w atrakcyjnej, filmowej oprawie. Bardzo dobra muzyka i udźwiękowienie.

Wady: Niedoskonała SI podwładnych i przeciwników, powtarzalność krajobrazów.

Dla rodzicówKategoria wiekowa od 18 lat (PEGI 18+). Realistyczna wojna to nie jest temat dla młodszych graczy

Wymagania sprzętowe gry Operation Flashpoint Dragon Rising: Procesor Core 2 Duo 3 GHz, 2 GB pamięci RAM, karta grafiki 512 MB (GeForce 8800 lub lepsza), 8 GB HDD, Windows XP SP2/Vista.

Operation Flashpoint Dragon Rising, gra FPS/symulacja, od lat 18 (PEGI 18+), w polskiej wersji językowej. Wydawca: Codemasters. Cena : 139,90 zł.
 

Polecamy także:

ArmA 2″ – recenzja gry

Najbardziej oczekiwane gry 2009 – odsłona 2

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Moim zdaniem ta gra nie umywa się nawet do przytaczanej na początku tekstu gry ARMA 2 (która otrzymała tu jedynie 70 %). Arma 2 to rasowy symulator a OF DR to taka przyjemna zaskryptowana strzelanka przy której znakomicie będą bawić się ci dla których Arma 2 jest zbyt wymagająca. Nie bez powodu to własnie Bohemia Interactive (Twórca ARMA 2)a nie Codemasters stworzyli program szkoleniowy „Virtual Battlespace”, z którego korzysta m.in. armia USA i Kanady.

css.php